Komunikaty
   Aktualności
   Organizacja
   Budo Karate
   Kontakt

:: Komunikaty ::
NADZWYCZAJNE WALNE ZGROMADZENIE POLSKIEGO ZWIĄZKU KARATE
11-03-2006
Zaproszenie zostało rozesłane do:
  • Członków PZKarate,
  • Zarządu i Komisji Rewizyjnej,
  • Zaproszonych gości
Polski Związek Karate zawiadamia niniejszym, że w dniu 18 marca 2006 r. (sobota) w I-szym terminie o godz. 11.30, a w przypadku braku quorum w II-gim terminie o godz.12.00 w sali konferencyjnej Centrum Konferencyjno-Kongresowym PWSBiA ul. Bobrowiecka 9, 00-728 Warszawa, odbędzie się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Polskiego Związku Karate.
W Walnym Zgromadzeniu biorą udział wyłącznie zaproszeni:
  • z głosem stanowiącym: przedstawiciele członków Polskiego Związku Karate, posiadającypisemne upoważnienie do reprezentacji, które przed rozpoczęciem Walnego Zgromadzenia wymienia się na mandat. Zgodnie z par. 18. pkt. 6 każdemu członkowi PZK przysługuje 1 głos,
  • przedstawiciele po 1 osobie z klubów jednostek posiadających status członka wspierającego PZKarate legitymujący się pisemnym upoważnieniem,
  • Członkowie Zarządu PZKarate i Komisji Rewizyjnej
  • Zaproszeni goście (przedstawiciele Ministerstwa Sportu, prasy, radia, TV, itp.)

Uprzejmie informujemy, że nie przewiduje się rezerwowania hotelu, osoby, które chcą zarezerwować hotel mogą dzwonić pod numery 0-22 559 21 56, 0-22 559 22 18, 608 156 060.
Delegaci rozliczają swoje delegacje na Zjazd w macierzystych klubach. Liczymy na niezawodny udział wszystkich delegatów.
Uwaga: warunkiem wejścia na obiekt jest okazanie niniejszego zaproszenia wraz z pisemnym upoważnieniem do reprezentacji Klubu/Okręgu.

Załączniki:
Ze sportowym pozdrowieniem.
Oss,
Zarząd
Prezes Zarządu PZK
Wacław Antoniak


ARTYKUŁ "WALKA O KARATE" - GAZETA POLSKA Z DNIA 06.03.2006 ROKU
10-03-2006
Były porucznik Służby Bezpieczeństwa i jego ludzie chcą rządzić Polskim Związkiem Karate. Jeśli im się to uda, przejmą kontrolę nad przyszłą dyscypliną olimpijską, pieniędzmi ze składek i będą mieli wpływ na rekrutację do elitarnych jednostek.

Walka o  karate

W Polskim Związku Karate nasila się konflikt o władzę. Od 22 lat związkiem rządzą prezes Wacław Antoniak i wiceprezes Andrzej Drewniak – dawni działacze podziemnej „Solidarności”. Od lat organizują nowe kluby karate dla młodzieży i zawody, nadzorują system treningowy. PZK liczy dziś 60 tys. członków – głównie młodych ludzi zafascynowanych dalekowschodnimi sztukami walki.

„Socjalistyczne karate”

Stanowiska członków zarządu chcą jednak przejąć ludzie nazywający siebie reformatorami. Przewodzi im Ryszard Murat – dawny podporucznik SB w Płocku, działacz Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej i Towarzystwa Przyjaźni Polsko – Radzieckiej . Murat w 1980 r. zakładał Polski Związek Karate. Jego współzałożycielami byli dziennikarze: Jerzy Urban * i Marian Butrym oraz Janusz Świerczyński – prezenter telewizyjny, który prowadząc dziennik telewizyjny podczas stanu wojennego występował w wojskowym mundurze. Trzy lata później szefem PZK został Antoniak, a Murat został decyzją zarządu wyrzucony ze związku za ciężkie pobicie 17 – letniego chłopca. Od początku marzył jednak o fotelu prezesa PZK. Wymyślił nowy styl karate – tsunami. Nazwał go „socjalistycznym karate”. Twierdził, że zamiast imperialistycznego przywiązania uczniów do mistrza wprowadza kolektywne kierownictwo. Ogłosił się jego liderem i przyznał sobie czarny pas – najwyższy, przysługujący tylko mistrzom. Na treningi przychodził w brudnym kimonie (tłumaczył to tym, że mistrz nigdy nie przestaje ćwiczyć). Oficjalna delegacja japońskich karateków, która odwiedziła Polskę, nigdy nie słyszała o stylu tsunami. Styl ten nie istnieje w żadnym innym kraju.
Murata wspiera Jan Dyduch – prezes Polskiej Federacji Karate, wieloletni znajomy Murata. W latach 70. był prominentnym działaczem ZSMP działającego przy Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Przez 7 lat był cenionym szefem propagandy krakowskiego ZSMP, autorem licznych komunikatów ideologicznych, wychwalających komunizm.
Od 2005 r. do grona „reformatorów” dołączył Henryk Marucha – były zawodnik i działacz PZK. W 1984 roku Marucha – jako żołnierz czynnej służby – otrzymał paszport i pozwolenie na wyjazd do Holandii na Mistrzostwa Świata Karate. Na początku lat 90. stał się potentatem odzieżowym. Dziś jest właścicielem firmy odzieżowej „Victory” z podłódzkich Pabianic.

Pomówienia i zarzuty.

Ryszard Murat twierdzi, że działania obecnego zarządu PZK to polityczna zemsta „Solidarności” za to, że on jako funkcjonariusz SB inwigilował opozycję. Za PRL zarzucał Antoniakowi i Drewniakowi szpiegostwo, działalność faszystowską, współpracę z zagranicznymi wywiadami i nielegalne szkolenie podziemnych bojówek „Solidarności”. Nie potrafił tego udowodnić. Po transformacji ustrojowej oskarżył szefów PZK o korupcję, nieuczciwość i malwersacje finansowe. Liczne kontrole urzędników państwowych w PZK nie wykazały jednak żadnych nieprawidłowości. Mimo intryg Murata, działacze PZK podczas kolejnych wyborów wybierali Wacława Antoniaka na szefa związku. Ten od początku stoi na stanowisku, że tsunami nie może być wpisane na listę dyscyplin sportowych w Polsce.
Konfliktem PZK zainteresował się minister sportu Tomasz Lipiec. Zapowiedział, że spór zostanie rozstrzygnięty podczas nadzwyczajnego zjazdu PZK 18 marca. To minister rozstrzygnie, czy kontrolę nad polskim karate obejmie dawny funkcjonariusz SB.
Stawką jest nie tylko fotel prezesa jednego z największych w kraju związków sportowych. – Nasi najlepsi zawodnicy trafiają do elitarnych jednostek mundurowych i służb specjalnych – mówi Wacław Antoniak. – Jeżdżą na misje wojskowe i wykonują wyjątkowo trudne zadania. Są dobrzy, bo podczas treningów nauczyli się wytrwałości, pracy nad sobą i dyscypliny. Szef związku może mieć duży wpływ na wyniki rekrutacji do jednostek specjalnych.
Zdaniem Andrzeja Drewniaka, Murat i jego ludzie zainteresowani są przejęciem pieniędzy związku. Zarząd PZK co roku dysponuje sumą ponad miliona zł. Adam Goncerz – szef Wojewódzkiego Związku Karate w Krakowie boi się, że przejęcie władzy przez ludzi związanych z SB i ZSMP pociągnie katastrofalne skutki dla wychowania młodzieży trenującej karate. – Karate to nie tylko sztuka walki, lecz także moralność i filozofia ucząca m.in. respektowania przeciwnika, szacunku dla drugiego człowieka i zasad uczciwej walki – mówi. – Boję się, że funkcjonariusze SB będą uczyć młodzież czegoś przeciwnego.

---------------------------
*Zbieżność z nazwiskiem redaktora naczelnego
„NIE” jest przypadkowa.


KOMUNIKAT RZECZNIKA PZK
08-03-2006
Na stronie internetowej karateinfo.pl sfałszowano list sensei Włodzimierza Roja dopisując do niego treści, których nie ma w oryginale opublikowanym na oficjalnej stronie Polskiego Związku Karate.

Dziwi fakt, że Henryk Marucha pragnący uchodzić za bojownika o prawdę i demokrację w środowisku dalekowschodnich sztuk walki dopuszcza się tak kuriozalnych nadużyć na swojej stronie internetowej – nie tylko publikuje obelżywe epitety pod adresem władz PZK, lecz także fałszuje oficjalny list zawodnika i trenera karate, którego osiągnięcia są bezdyskusyjne. Nawet jeśli nie on jest autorem tych fałszerstw, jako administrator karateinfo.pl, winien zapobiegać ich publikacji. Nie zapobiega jednak. Przypuszczam zatem, że albo robi to celowo, albo już dawno przestał kontrolować witrynę, która do niego należy.

Jakiś czas temu publicznie określiłem stronę internetową karateinfo.pl mianem „kloaki”. Nadal to podtrzymuję. Henryk Marucha, dopuszczając do licznych manipulacji na tej witrynie, udowadnia wszem i wobec, że do takiego określenia mam prawo. Każdy sąd przyzna mi rację.

Wojciech Szczawiński
Rzecznik PZK


PRZED ZJAZDEM
21-02-2006
Wielkimi krokami zbliża się Walny Zjazd Polskiego Związku Karate.

Pomimo olbrzymiej nagonki rozpętanej przez wąską grupę działaczy, kompetentne organy rozpatrując ich skargi i  donosy nie dopatrzyły się nadużyć. Nieuchronnie nadchodzi czas bilansu zysków i  strat oraz wyciągnięcia wniosków.

Wielkim zadowoleniem napawa fakt , że przygniatająca większość środowiska trafnie oceniła intencje krytyków. Realizując scenariusz przejęcia władzy, nie przebierano w  środkach, usiłując wywierać presję na  urzędnikach i organach ścigania.Pod hasłami reformowania Związku i  jednoczenia stylów, grupa ta antagonizowała środowisko shotokan /WKF i  kyokushin dążąc do rozbicia zgodnie funkcjonującej od 25 lat rodziny. Szermując hasłami odnowy i  jednoczenia stylów karate, nakłaniano do powrotu w  szeregi członków Związku kluby, które w  niesławie wcześniej same go opuściły. Posługiwano się przy tym metodami i  osobami z  ponurych czasów stanu wojennego. Wszelkimi sposobami dążono do dyskredytowania demokratycznie wybranego Zarządu PZK i  deprecjonowano niemałe osiągnięcia Związku, wypracowywane nawet w  tak trudnym okresie.

Wypada tutaj przypomnieć najważniejsze z nich:

  1. Wprowadzenie do punktowanego współzawodnictwa sportowego kategorii junior młodszy w  kyokushin i  młodzik w  karate WKF.
  2. Ciągła progresja w  szkoleniu przejawiająca się łącznie kilkudziesięcioma medalami w  stylowych ME i MŚ w  roku 2005.
  3. Doskonaleniem form pracy organizacyjnej: kalendarze imprez, rankingi, zasady powołań do kadr, zwiększanie się liczby sędziów i jakości sędziowania, wreszcie liczny napływ do Związku nowych członków z  klubów kyokushin i  shotokan.
  4. Przygotowanie nowoczesnego Statutu z  uwzględnieniem uwarunkowań wynikających z  ustawy o  kulturze fizycznej i  sporcie kwalifikowanym

Ubolewamy nad tym, że nieodpowiedzialne działania pseudoreformatorów doprowadziły do niepowetowanych strat. Przepadło blisko 80 tys. złotych (12% podwyżka budżetowa przydzielana polskim związkom sportowym w  roku 2005); dotacje budżetowe, nagrody, stypendia przychodzą z  opóźnieniem; podsycane konflikty psują atmosferę w kadrze narodowej i  kontakty interpersonalne trenerów klubowych. Niektóre okręgowe związki stały się areną bezpardonowej walki o  zachowanie zagrożonej pozycji opozycjonistów. Wciągani są w  nią zawodnicy, trenerzy i  działacze, stając się zakładnikami ich partykularnych interesów. Zdezorientowani młodzi adepci karate zderzeni zostali z  całą machiną czarnego public relation, swoistego populizmu i  socjotechniki. Trudno się dziwić ich rozgoryczeniu i  zniechęceniu. Walka o  wpływy przesłoniła walory wychowawcze, jakie wynikają z  wieloletniej tradycji karate. Szacunek dla mistrzów, przewodników na  drodze karate, pojmowanej jako pewien styl życia, doskonalenia psychofizycznego, został zdeptany. Karate sprowadzane przez niektórych li tylko do sportu zbiera owoce w  postaci podważania wszelkich autorytetów. Dochodzi do tego, że nierzadko trenujący zaledwie od kilku lat, ubierają się w  szaty znawców problematyki funkcjonowania Związku, negując doświadczenie i  osiągnięcia obecnego oraz poprzednich Zarządów. Nie dzieje się to bez skrytych działań - tracących instynkt samozachowawczy, sfrustrowanych i pozbawionych w  minionym czasie funkcji trenerów oraz sędziów .Wypuszczają młodych wilków w  bój jak harcowników bazując na  ich naiwności i  młodzieńczym entuzjazmie.

Przez takie działania niezmiernie ucierpiał wizerunek wewnętrzny i  zewnętrzny Związku. Odbudowywać go będziemy przez lata. Zarząd zmuszony został do bronienia dorobku środowiska, budowanego przez 25 lat, który próbowano zniszczyć permanentnymi donosami do różnych instytucji i mediów. Szumna autopromocja opozycjonistów przekonanych o  własnej czystości i  kompetencji okazała się ostatnimi czasy wielkim oszustwem (podszywanie się innych osób pod wcześniejsze projekty reform, donosy polityczne do władz, skompromitowani starzy i  młodzi liderzy tworzący „gabinet cieni”, brak zapowiadanego „konkurencyjnego” Statutu) . Obnażone zostały tym samym ich prawdziwe intencje i  przygotowanie merytoryczne. Szkoda tylko, że licha propaganda ze strony karateinfo.pl zwiodła część środowiska. Promowano ją jako forum merytoryczne środowiska karate, a  z czasem stała się wirtualną bulwarówką , gdzie „odważni” anonimowi odnowiciele zamienili ją w  witrynę złośliwości, manipulacji półprawdami i  pomówień .
Jako Zarząd PZK stwierdzamy, że nawet w  tych przykrych doświadczeniach odnajdujemy pozytywy. Przyspieszone zostały prace w kierunku reorganizacji Związku i  przystosowania go do funkcjonowania w  nowych warunkach prawnych. W „ogniu” została sprawdzona postawa klubów, trenerów, działaczy i  zawodników. Dziś wyrażamy podziękowanie tym, którzy w  różny sposób, solidarnie wspomagali Zarząd w  tych trudnych miesiącach .

Sobotnie (11.02.06 r.), ostatnie przed Zjazdem, posiedzenie Zarządu PZK zwieńczyło dwumiesięczną pracę całego środowiska karate. Przyjęto 85 klubów kyokushin i  shotokan do Związku. Z  drobnymi poprawkami zakończono pracę nad Statutem. Wkrótce kluby otrzymają zaproszenia i  dokumentację na  Nadzwyczajny Walny Zjazd PZK. Przedstawiciele dokonają oceny pracy Zarządu i  działań opozycji. Mamy nadzieję, że pozwoli ona zamknąć ten burzliwy okres w  dziejach Związku i  skoncentruje energię w  kierunku dalszego jego rozwoju.

WIESŁAW GROCHOWINA



MISTYFIKACJA
13-02-2006
Ze strony internetowej karateinfo.pl usunięto informację o poparciu Polskiej Federacji Dalekowschodnich Sztuk i Sportów Walki dla poczynań „reformatorów” PZKarate. Najwidoczniej właściciel witryny i przywódca „reformatorów” Henryk Marucha doszedł do wniosku, iż nie warto chwalić się poparciem organizacji, na której czele stoi były porucznik bezpieki Ryszard Murat. Przypuszczać też należy, że Marucha nie miał dotąd pojęcia, kim w istocie jest Murat – „mistrz” karate, który sam nadaje sobie stopnie mistrzowskie, a w przeszłości stworzył styl walki o nazwie tsunami (?!) przeznaczony dla chwatów ze Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej (czyt. „Czerwony pas porucznika Murata” – „Gazeta Polska”, 28 II 2001 r., „Tsunami, czyli cuda na kiju” – „Komandos”, 29 XII 1991 r., „Powracająca fala głupoty” – „Tempo” – 31 III 1992 r.). Kulisy sprawy odsłoniłem w artykule „Ubecja w PZK?”.

Jak to się stało, że niewielka grupa osób trzęsie związkiem sportowym, do którego należy blisko 250 klubów i wielotysięczna grupa ludzi osiągająca znaczące sukcesy sportowo-organizacyjne nie tylko w kraju, ale i na świecie? Jak to się stało, że rebelianci do walki z Zarządem PZK zdołali pozyskać obecnych posłów i ministerialnych urzędników?

Odpowiedź na te pytania jest złożona. Po pierwsze - w świetle obecnych zapisów ustawy o sporcie kwalifikowanym nie ma w Polsce miejsca dla karateków-outsiderów (stąd obecne pospolite ruszenie ludzi, którzy niegdyś sami opuścili PZKarate, aby robić na tej dyscyplinie własne, pozbawione kontroli państwa interesy). Po drugie – rebelianci, co wykazałem w artykule „Ubecja w PZK?”, posługują się umiejętnościami osób ze sporymi zdolnościami socjotechnicznymi wykorzystywanymi przez władze poprzedniego systemu politycznego w Polsce. Umiejętności te okazują się na tyle skuteczne, że wiarę preparowanym oszczerstwom dali nawet politycy PiS oraz obecne władze Ministerstwa Sportu.

„Powołanie Rządu przez Prawo i Sprawiedliwość stworzyło wielką szansę na zreformowanie polskiego Karate i usuniecie przez Ministra Sportu Pana Tomasza Lipca zakorzenionej Patologii w Polskim Związku Karate.
Poprzednie rządy o charakterze prawicowym, nie doceniały znaczenia sportu i kultury fizycznej w sferze działalności politycznej. Godziły się z faktem, że jest to tradycyjny obszar oddziaływania postkomunistycznej lewicy. W Polskim Związku Karate, tak jak w większości polskich związków sportowych, ugruntowała się monopolistyczna pozycja działaczy, którzy w latach 80-tych byli ściśle związani z PZPR i ówczesnym aparatem władzy, a w III Rzeczypospolitej z rządami postkomunistycznej lewicy. Przy pomocy tych sił, w ciągu 20 lat, w PZK powstał patologiczny układ władzy, czerpiący znaczące środki finansowe z budżetu państwa na rozwój swoich uprzywilejowanych dyscyplin. Reprezentantem tego środowiska i kierownikiem w Polskim Związku Karate jest jego Wiceprezes – Andrzej Drewniak (reprezentant Międzynarodowej Organizacji Karate Kyokushinkai w Polsce), który wraz z Prezesem Wacławem Antoniakiem (Shotokan), podejmuje od 20 lat najważniejsze decyzje w PZK”.


Tak brzmią  słowa donosu „reformatorów” do obecnych władz państwowych. Konkretów o powiązaniu obecnego Zarządu PZK z władzami komunistycznymi i postkomunistycznymi donos oczywiście nie zawiera, bo zawierać nie może (czyt. „Ubecja w PZK?”). Co więcej - gdyby minister Tomasz Lipiec, jego urzędnicy i popierający „reformatorów” posłowie pogrzebali nieco w przeszłości, znaleźliby z pewnością donos na ten sam Zarząd PZK z początku lat 80. następującej treści:       

„Przed kilkoma miesiącami powstała Federacja Klubów Karate ZSMP. Nie było to oczywiście dziełem przypadku czy też efektem związku tej Federacji z młodzieżową organizacją socjalistyczną. Od początku bowiem istnienia przedstawiciele wspomnianej Federacji, wcześniej klubów karate, ZSMP zwracali uwagę władz oraz opinii publicznej na negatywne aspekty wykorzystywania tej dyscypliny do prowadzenia walki politycznej – tak w skali globalnej jak i krajowej. Bezskuteczność ich działań powodowana była blokowaniem przez osoby związane z zachodnimi ośrodkami dywersji politycznej, które opanowały kierownictwo Polskiego Związku Karate.
Fakt iż karate można ze znakomitym skutkiem wykorzystać do walki politycznej, zauważyli główni ideolodzy i przywódcy światowego ruchu antykomunistycznego w końcu lat 60-tych. Bardzo prężnie działająca w tym czasie brunatna międzynarodówka, występująca pod nazwą Światowej Ligi Antykomunistycznej – nakreśliła dalekosiężne plany działań, mających na celu rozmiękczenie socjalizmu. Przyjęto, że za pomocą karate – dyscypliny, która wśród młodzieży cieszy się ogromnym zainteresowaniem – społeczeństwa krajów socjalistycznych doprowadzić można do zamętu ideologicznego i rozkładu ich struktur organizacyjnych. Jak wielką wagę przykładano do tego – niech świadczy fakt, ze jeden z założycieli i Prezydent Światowej Unii Antykomunistycznej – milioner japoński Ryoichi Sasagawa stanął na czele WUKO – światowej Unii Organizacji Karate, również w charakterze jej prezydenta.        
W Bułgarii, Rumunii, Polsce i Węgrzech władzę w zakresie karate zdobyli ludzie, których delikatnie określić można jako „zwolenników” linii prezydenta Sasagawa. W naszym kraju zaliczyć można do nich: mgr Andrzeja Drewniaka i inż. Wacława Antoniaka ze Szczecina – liderów styli Kyokushinkai i Shotokan”.


Autorem powyższego donosu jest porucznik SB Ryszard Murat, natomiast cytowanego wcześniej (tak wynika z pozyskanych przeze mnie informacji), który trafił do obecnych władz – Jan Dyduch, wysokiej rangi działacz Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, który przez siedem lat był cenionym szefem propagandy ZSMP w Krakowie. Swego czasu pozostawał także w bliskich stosunkach z Ryszardem Muratem, co nikogo dziwić nie powinno.

Wymowa, patos i podobieństwo argumentów obu donosów aż kłuje w oczy. Fakt, że to nie Jan Dyduch, lecz Eugeniusz Stanisławek, podpisany jest pod obecnie rozpowszechnianym pismem do władz państwowych ma w tym przypadku znaczenie drugorzędne. Skoro donos okazał się na tyle skutecznym majstersztykiem, że dali mu wiarę nawet państwowi urzędnicy, nie mógł być przecież dziełem zwyczajnego absolwenta AWF z Wałbrzycha, który kilka lat temu, z własnej woli opuścił szeregi PZKarate.

Nieraz już wskazywałem, że obecne metody walki „reformatorów” z demokratycznie wybranym Zarządem PZKarate są identyczne jak w przeszłości: miast rzeczowych argumentów, opierają się na oszczerstwach, manipulacji i ukazywaniu władzom państwowym rzekomych zagrożeń. Jest więc sporym prawdopodobieństwem, że niedługo „reformatorzy” – czerpiąc z doświadczeń przeszłości - będą chcieli zorganizować pikietę pod budynkami władz centralnych. Takie pikiety  zapowiadali ci, którzy PZKarate chcieli „reformować” w latach 80. Jeśli ktoś w ten absurd nie wierzy, odsyłam do lektury protokołów z IV Sejmiku Federacji Klubów Karate ZSMP odbywającego się w Warszawie 5 maja 1986 roku.

W rzeczy samej nie warto koncentrować się na przeszłości, bo przed Polskim Związkiem Karate i jego Zarządem, podobnie jak przed całą Polską, stoją nowe zadania. Dziwi tylko, że osoby wywodzące się z ugrupowania politycznego słynącego z uczciwości i racjonalnego myślenia dały się wmanewrować w spór, którego twórcami są ludzie posługujący się metodami rodem z minionej epoki; co więcej – usiłujący kreować się obecnie na bojowników o prawdę i sprawiedliwość w polskim sporcie.

Konkretnej odpowiedzi na pytanie, jakim cudem kilkunastoosobowej grupie „reformatorów” udało się uruchomić kolosalną machinę nagonki na Zarząd PZKarate, która wplątała w nią władze państwowe, nie znamy i zapewne nigdy już nie poznamy. W naszym państwie, niestety, wciąż dzieją się sprawy ukryte przed oczami zwykłych śmiertelników.

                                                                            Wojciech Szczawiński           


04-02-2006  OGŁOSZENIE
27-01-2006  UBECJA W PZK?
01-01-2006  ŻYCZENIA NOWOROCZNE


  Komisja Shotokan | Komisja Kyokushin © 2014 Polski Związek Karate